piątek, 26 marca 2010

25 marca 2010

Była Francja, były Włochy, czas na USA (logiczne, prawda?). Curtis Jones to duże nazwisko sceny house/elektronicznej – jak z wieloma innymi wielkim, z nim też pracowałem ;). Jego formacja - Green Velvet – robi niesamowite wrażenie na scenie – głównie za sprawą Curtisa – wysokiego murzyna z wielkim zielonym irokezem miotającego się po scenie w rytm dosyć mrocznych i surowych brzmień: La La Land 







Technologie
Trendy
Ciekawostka
I to tyle

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz